|
II wojna światowa zakończyła się w maju 1945 roku i już 11 czerwca 1946 roku reprezentacja Polski rozegrała swój pierwszy powojenny mecz w Oslo z Norwegami, który przegrała 1:3. Trzy kolejne mecze także zakończyły się porażkami. Dopiero w piątym meczu, 17 września 1947 roku w Helsinkach, kadra narodowa odniosła zwycięstwo 4:1 nad Finlandią. Ze względu na zmiany ustrojowe zachodzące po II wojnie światowej w Polsce i ogólnie w całej Europie Wschodniej reprezentacja Polski w początkowym okresie nie uczestniczyła w turniejach międzynarodowych. Pojawiła się dopiero w latach 50tych. Najpierw w 1952 roku na olimpiadzie w Helsinkach gdzie szybko została wyeliminowana a następnie w eliminacjach do Mistrzostw Świata Szwajcaria 1954, z których sama szybko się wycofała kiedy okazało się, że trafiła na Węgrów, mistrzów olimpijskich z 1952 roku.
Aż do początku lat 70tych Polska nie potrafiła się przebić do światowej czołówki. Mistrzostwa Świata, Mistrzostwa Europy i Turniej Olimpijski zawsze kończyły się tak samo - brak awansu do turnieju finałowego.
1 grudnia 1970 roku PZPN mianował Kazimierza Górskiego selekcjonerem kadry narodowej. Człowiek ten zmienił oblicze polskiej piłki i wprowadził ją na światowe salony. Dzięki niemu Polska zadziwiła świat po raz drugi. Pod jego wodzą reprezentacja zwana popularnie "Orłami Górskiego" święciła największe tryumfy w historii. Polska zdobyła złoty medal olimpijski w turnieju piłkarskim na olimpiadzie 1972 roku w Monachium oraz srebrny medal na olimpiadzie w 1976 roku w Montrealu. A w 1974 roku Orły Górskiego zajęły 3 miejsce podczas Mistrzostw Świata w RFN. Tylko Mistrzostwa Europy, broniły się jak zaklęte, przed udziałem jedenastki z Polski. Zdobycie "tylko" srebrnego medalu w 1976 roku naród uznał za pewnego rodzaju porażkę trenera w związku z czym Kazimierz Górski sam ustąpił ze stanowiska a nowym selekcjonerem został jego asystent Jacek Gmoch. Podczas mundialu w 1978 roku reprezentacja, mimo silnego składu opartego na Orłach Górskiego, zajęła dopiero 5 miejsce w efekcie czego Jacek Gmoch opuścił stanowisko selekcjonera.
W styczniu 1981 roku funkcję trenera objął Antoni Piechniczek. Pod jego okiem reprezentacja, w której grało jeszcze paru zawodników należących w latach 70tych do Orłów Górskiego zakwalifikowała się do Mistrzostw Świata w Hiszpanii w 1982 roku, gdzie zajęła wysokie trzecie miejsce. Jednak złota era polskiego futbolu już przemijała. Udało się jeszcze zakwalifikować do mundialu w Meksyku w 1986 roku jednak podczas turnieju finałowego Polska odpadła już w 1/8 finału. Później nastąpiła aż 16 letnia przerwa. Polska kadra narodowa zakwalifikowała się dopiero do mundialu w 2002 roku a następnie w 2006 roku jednak w obu przypadkach zakończyła swoje występy na fazie grupowej. Natomiast Mistrzostwa Europy wciąż były dla "biało-czerwonych" poza zasięgiem.
11 lipca 2006 roku stanowisko selekcjonera polskiej reprezentacji objął holenderski szkoleniowiec Leo Beenhakker. Jego najważniejszym zadaniem było uzyskanie pierwszego historycznego awansu Polski do Mistrzostw Europy. Misja została wypełniona i Polska zakwalifikowała się do Euro 2008 rozgrywanego na stadionach Austrii i Szwajcarii. Jednak debiut ten nie należał do udanych. Polska została wyeliminowana w fazie grupowej, trzy rozegrane mecze zakończyły się dwiema porażkami i jednym remisem.
W pewnym momencie stosunki holenderskiego szkoleniowca i PZPN zaczeły się układać nienajlepiej co skończyło się zwolnieniem go ze stanowiska selekcjonera we wrześniu 2009 roku w trakcie eliminacji wstępnych do Mistrzostw Świata RPA 2010. Być może miało to jakiś wpływ na jego podopiecznych, którym nie udało się zakwalifikować do tego mundialu.
18 kwietnia 2007 roku UEFA wybrała Polskę i Ukrainę na współgospodarzy XIV Mistrzostw Europy, które odbędą się w 2012 roku.
Obecnie selekcjonerem polskiej kadry narodowej jest Franciszek Smuda wybrany na to stanowisko przez zarząd PZPN 29 października 2009 roku w drodze głosowania. Jego najważniejszym celem jest przygotowanie naszej kadry do Euro 2012 i osiągnięcie sukcesu podczas tego turnieju, który odbędzie się przecież "na własnym podwórku".
|